Byzydury, Norbert, Wsio inne, czyli luźne gadki

Małe słabości - cz. I

21 lutego, 2007 o 19:34:38 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink
Z rzeczy, które cieszyły go najbardziej, Norbert lubił obierać ziemniaki. Nie do końca znał przyczynę tego stanu, nie rozumiał dlaczego na jego twarzy pojawiał się cyniczny uśmiech, gdy odzierał ziemniaki ze skóry i wydłubywał z nich oczka.

Zazwyczaj robił to z papierosem w ustach, koszulce bokserskiej i takowych spodenkach. Rękawic nie zakładał, odkąd uznał, że wypada z nich obieraczka.

Niekiedy przychodziła do niego ta sama koścista kobieta i wciąż zastanawiała się, po co Norbertowi 20 kilogramów idealnie obranych ziemniaków.

Gdy skończył, czuł, że triumfował nad materią organiczną, czuł, że tym razem to on jest górą, wiedział, że nie ma kartofla, który się przed nim nie ugnie.

Ten idylliczny stan u Norberta trwał do momentu, gdy stało się coś dziwnego. Sam do końca nie wiedział co. Od tamtej pory polubił pomidory i wenezuelskie seriale rodzimej produkcji. Nie wróci już do swej Itaki, ciągnie go raczej w kierunku Caracas lub Ustrzyk Dolnych.

Anorektycznie wyglądająca kobieta wychodziła z domu do pracy, a na odchodne powiedziała do Norberta:
- Wychodzę. Ale jak wrócę, nie chcesz chyba, żebym cię zastała przy telewizorze?

Śmierć uśmiechnęła się - była zadowolona z zadania tego pytania, wszak uwielbiała różne zabawy, gierki słowne. Nad wyraz jednak lubiła tańczyć i gdyby nie fakt, że danse macabre towarzyszy rytmiczny stukot kości, który niestety nie współgra z nowoczesnym brzmieniem, prawdopodobnie robiłaby teraz karierę w Moulin Rouge albo na Broadwayu.

Myśl o tym, że jednak wkrótce zatańczy, pomimo wątłej liczby oglądających, przysparzała ją o szybsze bicie uschniętego serca.

Ostrze przecinające linię życia błysnęło w powietrzu, a do uszu zainteresowanego dobiegło dźwięczne "tadam" i rytmiczne "stuk stuk". Potem zrobiło się jakoś dziwnie ciemno. Zaczął padać deszcz. W deszczu też lubiła tańczyć. Tym razem nikt się tańcem nie musiał przejmować.

Otagowano: , ,

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

ola

ładne, bardzo:)

21 lutego 2007, 19:38:45

#

Kolach

A ja właściwie sam nie wiem co o tym myśleć... Ale dziękuję za pokrzepiające słowa... :) Na Techbloga się to nie kwalifikuje, w zasadzie zastanawiam się, czy w ogóle... :P

21 lutego 2007, 19:46:00

#

ola

no na techbloga niestety nie, troszkę za mało technicznych drobiazgów, musiłbyś troszkę kolaszku doprawić:)
A tak przy okazji kontaktu proszę zmolestować Naszą Ewunie, żeby nam coś wymalowała bo ja nie mam coś wpływu...

21 lutego 2007, 19:49:53

#

amente

ano tak - Evunii i mnie brakuje.

jedyną wadą tego Tworu, drogi Autorze, jest jego długość - niewystarczająca. z zapartym tchem oczekuję części drugiej i mam nadzieję, że nie będzie to marny sequel (jakże mógłby być w Twoim wykonaniu...a fe!). zaskakujesz mnie za każdym razem - okazuje się, że nawet pisanie o kartoflach, pomidorach i nowoczesnym brzmieniu, które nie do końca śmierci podchodzi, może być wartościowe i ukrywać kilka warstw wartych zgłębienia (jak w cebuli, która jak wiadomo powszechnie najlepiej smakuje z grzybkami, ewentualnie z jajkiem - lewym dolnym nieodwołalnie). krótko mówiąc ssij i tak trzymaj.

21 lutego 2007, 21:43:58

#

basia

Mój Drogi(niegdyś kochany),

to jest zabawne, aczkolwiek nie umiem właściwie powiedziec, czemu:D Wzruszyły mnie wploty kulturowych odniesień (danse makarbre, Itaka..) w taką historyjke - i może dlatego jest zbawna:D

Hmmm. to... cóż autor miał na myśli?:-P

21 lutego 2007, 22:41:43

#

Kolach

Cieszę się przede wszystkim, że odkryliście to drugie, zakamuflowane dno, które, mam nadzieję, ostatecznie okaże się trzecim. Ukaże się ono w momencie opublikowania części drugiej, w której zwyczajowo absurd zetknie się z odpowiednią dozą goryczy i przeplecie z groteską, smutkiem, radością i kalafiorem...

A biorąc pod uwagę fakt, iż część pierwsza jest jakoby wprowadzeniem do części drugiej, niemożliwym w tym momencie jest odpowiedzenie na pytanie, co autor miał na myśli...

22 lutego 2007, 02:04:48

Dodaj komentarz

Markdown ( szczegółowy opis znaczników ):
*em* | 1. lista 2. numerowana | * lista wypunktowana | _strong_ | [link](http://) | | > cytat.