Byzydury, Norbert, Wsio inne, czyli luźne gadki

Małe słabości cz. II

05 marca, 2007 o 21:29:41 Dodaj komentarz Poziom: 0 Permalink

Nigdy jej się nie zdarzyło płakać. No, może z jednym małym wyjątkiem, który w jej fachu nie jest powodem do dumy. Usprawiedliwiała się jedynie tym, że dopiero zaczynała pracę w tej dziedzinie. Miał na imię Adam i nie wiedziała zupełnie, dlaczego musi To zrobić. To zupełnie tak, jakby dziecku kazać za pomocą klocków złożyć bombę atomową, która przy okazji świeci wszystkimi kolorami tęczy i recytuje po francusku Iliadę z podziałem na sylaby, w dodatku wspak. Dziwne, zapłakała nad własną nieuchronnością.
Pomyślała nawet, że z Norbertem byłoby podobnie, co wprawiło ją w nie lada osłupienie - nie dosyć, że zapłakałaby, to jeszcze nie miałaby siły tego zrobić. Pewnie dlatego właśnie Norbert niejednokrotnie uniknął spotkania ze Śmiercią w niekorzystnych dla niego warunkach, kończącego się prozaicznym zgonem. Być może dlatego, że nie potrafił tańczyć, być może dlatego, że Śmierć była po prostu ciekawa, co ów jegomość może jeszcze wymyślić. Był dla niej wielką niewiadomą, a zaskoczyć Śmierć, to jednak spory wyczyn.
Norbert zwyczajowo siedział przed telewizorem, którego i tak nie oglądał z powódek ideologicznych. Raz zastanawiał się nad sensem życia, a raz myślał o tym, że musi wynieść śmieci. Ważne jest, że po prostu czasem, a nawet częściej, myślał.
- Dum spiro, spero - westchnął.
Śmierć wróciła do domu. Cała zmoknięta. Na szczęście mogła wysuszyć się przy strzelającym kominku.

c.d.n. (niebawem opowiadania część trzecia - ostatnia)

Komentarze do wpisu

Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.

#

amente

można by powiedzieć, że zwyczajowo już u Ciebie świetnie prowadzona narracja wprowadza w przyjemny stan osłupienia i oczekiwania na ciąg dalszy. powtarzasz ten sam błąd co ostatnio, kRZysiu – za krótkie toto jest. za szybko dochodzi się do ostatniej linijki i trzeba czytać od nowa aby się nasycić.

z małych uwag to koniecznie muszę powiedzieć Ci, że o Norbercie za mało jest wiadomo. jestem świadom, iż może to być celowy zabieg, ale postać jest ciekawa i warta rozwinięcia, poprowadzenia w jedynym słusznym kierunku:> może by go tak nie kończyć od razu, co? może by tak czwartą część? fajek mi się skończył. kończę, bo jeszcze komentarz wyjdzie mi dłuższy od pomiotu opisywanego.

05 marca 2007, 22:07:31

#

Kolach

Resztę zostawiam na część trzecią, która ma być kulminacyjną. Poza tym, nie będzie to koniec opowiadań o Norbercie, tylko koniec tego opowiadania :).

05 marca 2007, 22:35:48

#

amente

ale jak nie koniec jak się zanosi na zejście jego…przecież to bezbożne…

05 marca 2007, 23:14:41

#

Kolach

Tam zaraz koniec… Kto powiedział, że Norbert musi umrzeć? Nie potrafisz obmyślić alternatywnego zakończenia Małych słabości? :D

06 marca 2007, 02:32:41

#

...

...taaaaa …i teraz już wszyscy chyba się domyślają, jak Śmierci na imię ;)

06 marca 2007, 04:31:56

#

Kolach

Tak? A jak Ci się wydaje? :)

06 marca 2007, 11:55:33

#

...

...mnie się nic nie wydaje – ja wiem…
...i z równie doskonałą pewnością nie zdradzę tutaj tajemnicy życia :)

06 marca 2007, 18:04:57

#

Kolach

Zdradź jednakowoż... ;)

20 marca 2007, 01:34:27

#

...

...nie chce mi się – umarłam…

20 marca 2007, 06:25:04

Dodaj komentarz

Markdown ( szczegółowy opis znaczników ):
*em* | 1. lista 2. numerowana | * lista wypunktowana | _strong_ | [link](http://) | | > cytat.