Żeby udawać
Świat jest po to, żeby udawać
Po to, żeby oszukiwać
Że jest inaczej
Po to, żeby ukrywać swoje słabości
Pod płaszczem innych
Żeby przypadkiem nie było gorzej,
Niż wydawało się wcześniej
Świat jest po to, żeby udawać
Żeby przypadkiem nikt się nie dowiedział
Że jest inaczej
Żeby po prostu być
Pod płaszczem
Wygodnej nieoznaczoności
Może być inaczej?
Komentarze do wpisu
Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS. Możesz dodać komentarz lub zostawić ślad (trackback) ze swojego bloga.
ola
Ludzie udają to fakt ale czy świat jest po to, nie tylko ludzki gatunek po tym świecie drepta:)
20 marca 2007, 06:37:44
amente
(Komentarz zmodyfikowany 20.03.2007 o 13:18)
może nie tyle żyjemy żeby udawać, ale udajemy, żeby móc normalnie fukncjonować, mieć znajomych, przyjaciół, kobiety…
(tak na marginesie to nieoznaczoność mi się spodoba:D)
20 marca 2007, 08:52:50
Kolach
Amente, więc skoro udajemy, żeby móc normalnie funkcjonować, nie znaczy to pośrednio, że żyjemy, żeby udawać? Co prawda nie jest to cel sam w sobie, ale…
Olu, szczerze mówiąc, niefortunnie nie wiem po co jest świat i po co ludzkość po nim drepta. Jedyna myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to konieczność istnienia świadomego obserwatora, żeby rzeczywistość miała sens. Nie napawa mnie to szczególnym optymizmem, niestety.
20 marca 2007, 14:06:49
amente
no nie znaczy. wg mnie udawanie jest narzędziem, które czyni życie łatwiejszym, ale wcale nie jest konieczne. nie uświadamiamy sobie, że można inaczej, bo wszystkim jest dobrze, tak jak jest. a zmiany wymagają wysiłku, poświęcenia…etc.
o jakim obserwatorze mówisz…?
20 marca 2007, 21:27:50
Kolach
A nie uważasz, że powszechność występowania tegoż zjawiska pozwala dokonać takiego uogólnienia? Zgadzam się, istnieje też inna droga, ale po co ludzkość ma sobie brudzić łapki, kaleczyć stopy na kamienistych drogach? Pytanie na koniec tworku nie miało być tylko zwyczajnym wtrąceniem… Ogólnie rzecz biorąc, w tych kilku komentarzach, w sposób mniej, bądź bardziej jawny rozszyfrowaliśmy przesłanie tegoż tworu…
A jeśli chodzi o obserwatora, nie sądzisz, że większość dzieł powstaje w pośrednim celu trafienia do odbiorcy? Jaki sens miałby wszechświat, gdyby nie inteligentne formy życia, które potrafią zachwycić się samym jego istnieniem? Bez odbiorcy-obserwatora świat mógłby po prostu nie istnieć, z czysto nawet logicznego powodu…
21 marca 2007, 18:56:30
amente
zatem czyim dziełem jest wszechświat i czy jesteś pewien, że istnieje tylko dlatego że go obserwujemy?
21 marca 2007, 19:19:51
Kolach
To paradoksalna sytuacja, ale wyobraź sobie, że nie istniejesz, a nawet cała ludzkość nie istnieje i żadne inne formy inteligentne… Skoro Cię nie ma, to jakim cudem możesz wiedzieć, że istnieje wszechświat. Skoro nie ma świadomości, która potrafi stwierdzić, że wszechświat istnieje w jakiejkolwiek postaci, to równie dobrze można założyć, że coś nie istnieje… Trzeba się tylko umiejętnie przestawić na logikę błędnego koła…
21 marca 2007, 19:57:17
Kolach
A jeśli chodzi o Siłę Stwórczą, to nie jest chyba w tym momencie istotne co Nią jest…
Poza tym, wiele rzeczy we wszechświecie jest relatywnych… Wszechświat istnieje (przynajmniej dla nas – obserwatorów) tylko dlatego, że jesteśmy go w stanie obserwować... Coś jak z dylematem kury i jajka…
21 marca 2007, 20:00:07
amente
błędne koło. coś jak z bogiem. czy istniej bo go wymyśliliśmy czy też jest bytem niezależnym…
21 marca 2007, 20:02:37
Kolach
Czyżby nic porozumienia? ;)
21 marca 2007, 20:24:47
amente
jakby
21 marca 2007, 20:29:49
8_wesz,_2_mole
Się niektórym na filozofowanie zebrało, widzę... Paradoksy, błędne koła, naturalizmy i praprzyczyny, iluminacyje, ogólne i konkretne, ciała stałe oraz ciała sferyczne – wszystko to oraz milion innych rzeczy, to hybrydy umysłowe bardzo miłe, ciekawe i wymagające. Mam jednak wrażenie, że łatwo w tym przypadku zgubić wątek, bo „cienka jest granica między interpretacją utworu, który prawie zawsze raptem sygnałem, lśnieniem, błyskiem a dorabianiem filozofii do czegoś, co ma być jedynie kaszlnięciem, chrząknięciem myśli – albo na skutek zamyślenia, albo poprzez zniecierpliwienie w oczekiwaniu na sensy.”
Uwielbiam z ukrycia obserwować raz już dawno wyciągnięte wnioski, gdy wyciągając się ponownie, całe epoki później. Są zawsze trochę nasze i zawsze trochę cudze jednocześnie. A może to „tylko” kolejne ‘Twierdzenie o nieskończonej liczbie małp’?
22 marca 2007, 00:34:44
basia
Wszyscy jestescie zarazeni…no, nie wiem czym, jakims tumiwisizmem i spleenem. I po co? Chyba lepiej sie skupic na tym, byc nie udawac( czy trzeba do tego az takiego strasznego wysiłku?:|) zyc, a nie wegetowac , filozowac, rozkminiac…
bo i po co?
zycie ucieka!
26 marca 2007, 16:24:43
8_wesz,_2_mole
Pewnie! Po co, jeśli się nie umie… Ja się zgadzam – filozofowanie to wysiłek. Co to jest filozofowanie? Tumiwisizm to filozofowanie? Dziwna konkluzja. Ech tam, leksykal-izmy…
26 marca 2007, 18:19:18
basia
nie , to nie to samo(czy ja utożsamiłam te dwie rzeczy? Dziwna konkluzja.), ale filozofowanie sie bierze z tumiwisizmu :] czasami;] poza tym, lepsza jest refleksja.
filozofowanie do niczego nie prowadzi…
26 marca 2007, 21:53:22
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
1. Co to jest ten, wspomniany z nonszalancją, tumiwisizm?
2. W jaki sposób tumiwisizm rodzi filozofię? (zdaje mi się, że wyczuwam intencje, ale wolę mieć pewność, aby nie wkładać nie-prawdy w cudze usta)
3. Co to jest refleksja i czym różni się od filozowania?
4. Czym jest filozofowanie i czym różni się od filozofii? (chyba, że nie wyczuwasz tej subtelnej, choć istotnej różnicy – jeśli tak jest, możesz ominąć ten punkt i przejść do kolejnego)
5. Czemu filozofowanie – rozumiane subiektywnie przez Ciebie w taki a taki sposób – prowadzi do niczego?
Ciekawość Twoich odczuć (czyt. wyświechtanych uogólnień powyżej), a także niepoprawna wręcz chęć uściślenia rodzi moje pytania. Jestem również ciekaw przykładów, bo przecież ‘nie będziem filofofować’, ale poszukamy potwierdzenia w praktyce tzw. życiowej:)
Pozdrawiam i życzę kolorowych dywagacji. Odrobina wyobraźni jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Chyba.
26 marca 2007, 23:50:43
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
Dziękuję. Nie zawiodłaś moich oczekiwań, Basiu:)
Pozdrawiam i czekam nowych wynurzeń, Krzysztoffie;)
29 marca 2007, 18:19:28
basia
Bujaj się! :d
oczywiście, z życzeniami udanych Świąt…!
04 kwietnia 2007, 19:55:31
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
Dziękuję:) Nawzajem, oczywiście:)
05 kwietnia 2007, 01:33:58
oleńka
ho, ho mieszanka z robactwa rośnie nam, oj rośnie, niedługo będzie trzeba specjalisty by wytępić:)
05 kwietnia 2007, 09:32:51
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
Jakież robactwo? Nie widzę tu żadnego.
Wytępić rady nie dasz, a specjalisty dotąd nie wynaleziono;)
Pozdrawiam.
05 kwietnia 2007, 11:58:09
...
...pominę wątek entomologiczny zaistniały w komentarzach oraz pozostałe, tamże wyrażone opinie odnośnie okolic wierszydła – uczepię się konkretu za to…
...ech, że też ja muszę wszędzie postrzegać prozaiczne synonimy… toż ta cała, romantyczna „wygodna nieoznaczoność” to pospolita unifikacja podszyta komiunkturalizmen istnienia, Krzysiaczku i można to było jakoś tak po chłopsku ująć... ;)
..i wiesz – chyba nie świat jest po to żeby udawać, a jednak my są w tym celu urodzeni… ba! ..stworzeni nawet, jak to niektórzy twierdzą... a poeci, to już absolutnie po to są ;)
06 kwietnia 2007, 15:51:21
Kolach
Nie wiem, jak to robisz, Kropeczko, ale zawsze jak dopisujesz mi komentarz, na mojej twarzy pojawia się uśmiech z serii tych tajemniczych… :)
06 kwietnia 2007, 16:32:04
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
To jest ciekawe, na co zwróciła uwagę p. Zwielokropniona. Świat nie udaje – ludzie, a i owszem.
Czy to przypadkiem nie jest tak, że świat sam w sobie nie ma sensu, ale my sens mu nadajemy?
Pozdrawiam.
06 kwietnia 2007, 17:33:47
Kolach
Tak się przypadkowo składa, że pisałem o tym w innej formie kilka komentarzy wcześniej.
Pozdrawiam.
06 kwietnia 2007, 17:36:58
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
Wybacz, jeśli nie zauważyłem lub nie zrozumiałem należycie intencji.
Ponoć wszystko już się kiedyś raz stało, albo i więcej razy. Topos Wielkiego Powrotu?
06 kwietnia 2007, 19:50:52
...
...podążę zatem w stronę potencjalnej możliwości eskalacji tychże uśmiechów…
...dodając , iż jednak szukanie sensu w działaniu człowieczym (tym, które nam tu sugeruje sugestywnie 8_wesz_,6_ciem,_2_mole), polegającym na oszukiwaniu (i głównie jednak ‘się’, a nie koniecznie ‘kogoś’) jest kompromitującym ludzkość w całokształcie nonsensem… ale z wiatrakami wojować przecież nie będziemy, nieprawdaż, Krzysiaczku..? ....bo człowieczkowate tak mają jednak, że jak się uprą szukać sensu, to go znajdą w końcu – nawet tam, gdzie go nie ma i nigdy nie było… pokolenia filozofów polegly ostatecznie na badaniu zagadnienia i jakże skutecznie poległy do tego ;)))
07 kwietnia 2007, 10:31:18
...
...a teraz uwaga techniczna – nie podoba mi się to tutejsze justowanie w komentarzach i jeśli można proszę moje wrażliwe oczy uwolnić od tego wynalazku w szablonie, bo na własne teksty patrzeć nie mogę... ;)
07 kwietnia 2007, 10:34:39
8_wesz_,6_ciem,_2_mole
Zgadzam się z p. Zwielokropnioną. Przynajmniej w pewnym SENSIE;)
Obszerny PeeS. Poszukiwanie sensów, które polegać by miało na mniej lub bardziej konsekwentnym samo-oszukiwaniu SIĘ – jest kompromitujące. Osobiście nie mam co do tego większych wątpliwości, choć człowiek miewa przeróżne, słodko-gorzkie przygody w krainie sensami i rozterką(dylematem) płynącej. Rzadko zdarza się sytuacja, kiedy sens lezy sobie nagi przy chodniku, całkiem czysty, gładki, ładny i czeka aż my go sobie od tak po prostu weźmiemy. Najczęściej trzeba sobie łapki pobrudzić lub przynajmniej głowę zmartwić, bo – jak dla mnie – szukanie sensów to szczególny rodzaj ogrodnictwa jest. Trzeba sporo kopać, trochę przesadzać, nawadniać, niemal nieustannie użyźniać. Czasem jednak zdarza się dłuższy okres posuchy, bo mamy zatarg z Deszczowładnym (nie, nie z Bogiem). Innym razem możemy mieć na pieńku z Światłoczułym i mimo, że deszcz pada, to mrok spowija nasze ogródki, a – jak wiadomo – bez światła nie ma szansy, że coś Nam wyrośnie. Sam widziałem niegdyś ogródek, gdzie było zbyt duszno i ciemno, a jedynymi cudami natury, jakie tam rosły był oset, bluszcz i skalniaki. Ogródek miał jednak żyzną glebę i to ostatecznie uchroniło go przed zamianą w przydomowe Gobi. Za każdym razem, gdy wadzimy się z Deszczowładnym lub Światłoczułym, powodem Naszej zwady może być przecież samo-oszustwo. Prawda?
Myślę, że czasem trzeba SIĘ oszukać, żeby mieć szansę później powiedzieć sobie prawdę. Trzeba się poczuć zmanipulowanym – najlepiej przez samego siebie -, aby w ogóle móc później powiedzieć o manipulacji i spróbować poluźnić nieco klapki, które założyło się na oczy. Któż z Nas choć raz w życiu nie nosił zawsze modnych klapek na oczach?
Człowiekowate, ich sensy oraz sposoby na ich wynajdywanie to zagadnienie równie ciekawe, co pracochłonne i zajmujące. Być może te filozofy, co się onymi mechanizmami interesują, nie polegną ostatecznie, hm? Znam kilku, co – w moim skromnym mniemaniu – nie polegli. Ba, nawet zmarło im się jako względnie szczesliwym ludziom. Co gorsza, niektórzy z tych Podglądaczy nawet żyją do dziś i całkiem znośnie ich organizmy się trzymają;)
W tym miejscu chciałbym pozdrowić Pana Leszka, bajkopisarza memu sercu najdroższego.
PeeS.2. Proszę wybaczyć obszerność mojej wypowiedzi, ale jest ona częścią pewnej całośi;)
Pozdrawiam. Myślę, że do zreczy pozdrawiam i całkiem z sensem:)
07 kwietnia 2007, 13:04:37
fiszu
dodaj kolach coś co by można było skomentować. jak tu zacząłem zaglądać, to ty nic nie wrzucasz. shame on you!
05 maja 2007, 16:00:23
fiszu
mój kursor rzuca cień. kurwa fioletowy. nie lubię ekranów LCD.
27 maja 2007, 22:26:40
Dodaj komentarz